
Są samochody, które podczas krótkiej jazdy testowej robią świetne pierwsze wrażenie, ale dopiero po kilku dniach można sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze sprawdzają się na co dzień.
Właśnie dlatego Chery Tiggo 4 miałem okazję testować przez cały tydzień. Nie była to tylko krótka przejażdżka po mieście. Przez kilka dni samochód był moim codziennym autem, a w tym czasie zrobiłem nim prawie 1500 kilometrów.
Testowany egzemplarz to Chery Tiggo 4 HEV w wersji Prestige, w czarnym kolorze Black Pearl.
Przez tydzień sprawdziłem go zarówno w mieście, jak i podczas dłuższej podróży z Warszawy do Gdańska i Sopotu. I już na początku mogę powiedzieć jedno – Tiggo 4 zdecydowanie lepiej czuje się w mieście niż na długiej trasie.

Chery Tiggo 4 HEV – co to za samochód?
Chery Tiggo 4 to kompaktowy SUV, który ma przede wszystkim konkurować ceną, wyposażeniem oraz komfortem z bardziej znanymi markami.
W testowanej przeze mnie wersji Prestige otrzymujemy napęd hybrydowy, który bardzo dobrze pasuje do charakteru tego samochodu.
Nie jest to samochód stworzony do sportowej jazdy. Jego zadaniem jest przede wszystkim wygodnie i możliwie tanio przewieźć nas z punktu A do punktu B.
I właśnie w takim zastosowaniu Tiggo 4 pokazuje swoje największe zalety.
A jak wygląda sytuacja na trasie?
Tutaj pojawia się pierwsza większa różnica.
Podczas testu wybrałem się Chery z Warszawy do Gdańska i Sopotu. Łącznie zrobiłem więc całkiem sporo bo około 700 kilometrów w trasie.
I właśnie podczas takiej podróży zauważyłem, że Tiggo 4 nie jest samochodem, który wybrałbym przede wszystkim do częstych dalekich podróży.
Przy prędkości około 120 km/h w kabinie robi się już zauważalnie głośniej.
Komfort nadal jest dobry, fotele okazują się naprawdę wygodne, ale pod względem wyciszenia i charakterystyki samochodu czuć, że jego naturalnym środowiskiem jest miasto.
Dlatego komfort podczas długiej trasy oceniłbym na około 6/10.
I nie oznacza to, że Tiggo 4 nie nadaje się na wyjazd nad morze.
Nadaje się.
Po prostu są samochody, które na autostradzie czują się zdecydowanie lepiej.

Fotele? Duży plus
Jednym z elementów, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, są fotele.
Po trasie do Gdańska i z powrotem nie czułem dużego zmęczenia.
To ważne, ponieważ często samochód może być miękki i komfortowy podczas jazdy po mieście, ale po kilku godzinach za kierownicą okazuje się, że fotele nie są odpowiednio wyprofilowane.
Tutaj tego problemu nie zauważyłem.

Spalanie – tutaj Tiggo 4 naprawdę mnie zaskoczyło
Jedną z największych niespodzianek podczas całego tygodnia było dla mnie spalanie. Nie robiłem testu pod kątem osiągnięcia jak najniższego wyniku – samochód był normalnie użytkowany, tak jak używałbym go na co dzień.
W mieście komputer najczęściej pokazywał wartości w okolicach 4,3-4,8 l/100 km z ostatnich 50 kilometrów. Przy spokojnej i bardziej oszczędnej jeździe udało mi się zejść nawet do 3,4 l/100 km z ostatnich 50 kilometrów.
Podczas jazdy miejskiej samochód bardzo często korzystał z trybu EV, co zdecydowanie pomagało w utrzymaniu niskiego spalania. I właśnie w mieście najbardziej doceniłem charakter tego układu hybrydowego.
Ciekawie wyglądało to podczas wyjazdu do Gdańska. Przy prędkościach 120–130 km/h komputer pokazywał spalanie zazwyczaj w przedziale 5,5–6,0 l/100 km z ostatnich 50 kilometrów.
Wynik zależał przede wszystkim od charakteru danego odcinka. Kiedy jazda była płynna i przez dłuższy czas utrzymywałem stałą prędkość, spalanie potrafiło być bliżej dolnej granicy. Przy większej liczbie przyspieszeń, zwalnianiu i ponownym rozpędzaniu samochodu rosło w okolice 6 litrów.
To pokazuje, że również w trasie styl jazdy ma tutaj spore znaczenie. Nie jest to samochód, który przy 120–130 km/h będzie palił tyle samo niezależnie od warunków.
Warto przy tym zaznaczyć, że wszystkie podawane przeze mnie wartości pochodziły z komputera pokładowego i dotyczyły ostatnich 50 kilometrów, a nie całej podróży.
Nie traktuję tego jako laboratoryjnego pomiaru średniego spalania, ale po tygodniu mogę powiedzieć jedno – jeżeli głównym zadaniem samochodu będzie jazda po mieście, Tiggo 4 HEV potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć ekonomią.

Wnętrze – tutaj Chery zrobiło na mnie dobre wrażenie
Wnętrze Tiggo 4 jest bardzo fajnie skomponowane.
Nie mamy tutaj wrażenia taniego samochodu, które mogłoby pojawić się przy pierwszym kontakcie z marką, której nie znamy jeszcze tak dobrze.
Materiały są dobrej jakości, znajdziemy sporo miękkich elementów, a dużym plusem jest również ograniczona ilość piano black.
I to naprawdę doceniam.
Piano black wygląda świetnie w katalogu i podczas odbioru nowego samochodu.
Po kilku dniach użytkowania zaczyna jednak pokazywać odciski palców i kurz.
Tutaj Chery podeszło do tematu zdecydowanie bardziej praktycznie.
Co ważne, podczas mojego testu nic w kabinie nie trzeszczało.

Ile miejsca jest w środku?
Pod względem przestrzeni Tiggo 4 również nie daje powodów do narzekania.
Z przodu jest wygodnie, a osoby podróżujące z tyłu również mają wystarczająco dużo miejsca.
Nie jest to oczywiście ogromny SUV, ale jak na samochód tego segmentu przestronność jest zdecydowanie wystarczająca.
Bagażnik również oceniam pozytywnie.
Na codzienne zakupy, torby, walizki czy normalne użytkowanie jest po prostu wystarczający.
I właśnie takie słowo najlepiej opisuje Tiggo 4 – wystarczający, ale w pozytywnym znaczeniu.
Tryb Sport – tutaj jest problem
Jeżeli jednak ktoś liczy na to, że Tiggo 4 będzie potrafiło zamienić się w sportowego SUV-a po przełączeniu trybu jazdy na Sport, to muszę go rozczarować.
W trybie Sport jest po prostu bardzo głośno.
Na tyle głośno, że podczas mojego testu praktycznie nie widziałem sensu w korzystaniu z tego trybu.
I to jest jedna z rzeczy, która najbardziej mnie rozczarowała.
Samochód zdecydowanie lepiej pasuje do spokojnego, komfortowego stylu jazdy.
Największe plusy Chery Tiggo 4
Po tygodniu i prawie 1500 przejechanych kilometrach na mojej liście największych zalet znalazły się:
+ bardzo dobry komfort jazdy w mieście
+ niskie spalanie
+ częsta możliwość jazdy w trybie EV
+ wygodne fotele
+ dobrej jakości wnętrze
+ brak nadmiernej ilości piano black
+ intuicyjne multimedia
+ odpowiednia ilość miejsca z przodu i z tyłu
+ wystarczający bagażnik
+ przyjemne prowadzenie
+ atrakcyjna cena – 91 900 zł
Co mi się nie podobało?
Nie ma samochodów idealnych i Tiggo 4 również ma swoje słabsze strony.
– słabsze wyciszenie przy wyższych prędkościach
– długie trasy nie są jego mocną stroną
– bardzo głośny tryb Sport
– niektóre systemy asystujące potrafią irytować
– konieczność ponownego wyłączania niektórych systemów po uruchomieniu auta
Chery Tiggo 4 HEV Prestige – ile kosztuje?
I tutaj dochodzimy do jednej z najważniejszych kwestii.
Testowany przeze mnie Chery Tiggo 4 HEV Prestige kosztuje obecnie 91 900 zł.
Do tego dochodzi bardzo ciekawa oferta obejmująca:
OC/AC za 1 zł
oraz
GAP za 1 zł.
Przy tej cenie Tiggo 4 staje się naprawdę interesującą propozycją dla osoby, która szuka nowego, dobrze wyposażonego i przede wszystkim oszczędnego SUV-a do codziennej jazdy.
Podziękowania
Na koniec chciałbym podziękować Chery Polska za udostępnienie samochodu do testu i możliwość spędzenia z Chery Tiggo 4 całego tygodnia.
Dzięki temu mogłem sprawdzić samochód nie tylko podczas krótkiej jazdy testowej, ale przede wszystkim w codziennym użytkowaniu i podczas dłuższej podróży.
Dziękuję za możliwość przetestowania samochodu i przygotowania tego